Wysypałam się, a pracy nie ubywa czyli co jest jeszcze do zrobienia w gospodarstwie

Niektórzy mówią, że jestem leniwa, ale to tylko pozory, bo kiedy nic nie, to nie robię. Dotyczy to wszystkiego czy to sprzątania, czy pracy w polu, czy to każdego innego zajęcia. Kiedy jednak zaczynam pracę to nie ma zmiłuj, zasuwam jakbym miała motorek w dupie zadku..
No i przez ten motorek wysypałam się, kolano mi wyskoczyło ze stawu najpierw w lewo, a później w prawo, a do tego mam guza na głowie wielkości jajka. Boli jak diabli, ale motorek raz uruchomiony ciężko zatrzymać więc normę tego miesiąca wykonam na 120% – kto pamięta czasy Gierka wie o co chodzi 😉
Ale do brzegu, moje kolano szybko się zagoi.

U mnie we wrześniu jest sporo, a u Ciebie?

Zostaje kwestia normy do wykonania.W moim gospodarstwie dopiero teraz zaczął się sezon na przetwory więc gotuję, pakuję w słoiki, suszę. Prawie jak w kole gospodyń wiejskich: piją, tańczą i haftują 😉 Do tego jeszcze w polu mam sporo zajęć i już planuję pracę na kolejny sezon.

Czeka mnie przycinanie krzewów porzeczki.

Każdego roku na przełomie zimy i wiosny trzeba przyciąć porzeczkę usuwając pędy połamane, uszkodzone przez mróz lub suche, ot taka kosmetyka rośliny. Jednak średnio co 4-5 lat robi się cięcie przeswietlajace niczym lifting u piedziesieciolatki, zazwyczaj wypada zaraz po zbiorach, ale nic nie szkodzi by zrobić je na początku września.

Jak to zrobić?

Zacznij od środka krzewu, wycinaj najstarsze i uszkodzone gałazki kierując się do jego zewnętrznej strony. Nie ma czego się obawiać (krzew nie jest pod napięciem 😉) trzeba ciąć solidnie, czasem lepiej wyciąć za dużo niż robić odmładzanie częściej niż co te kilka lat.
Tak na oko zajmie mi to cały dzień (nie jak w pracy w korpo 8 czy 10 godzin, a spodziewam się zapindolu w granicach 14-16 – oczywiście z przerwą na jemdzonko) chyba, że ktoś mi zawróci dupę 😉 głowę i pracę będę musiała rozłożyć na dwa dni
Ok to porzeczka z głowy.

Kompostownik wymaga uwagi.

Niby prosta sprawa z tym kompostownikiem, wrzucasz odpady roślinne do odpowiedniego zbiorika i robi się samo…
No tak nie koniecznie.

Żeby to wszystko się odpowiednio rozłożyło i było do użycia trzeba jeszcze o to zadbać. U mnie wygląda to tak, że z jednej strony kompostownika przez cały sezon wrzucam materiał roślinny, ale tak żeby nie zajął połowy jego powierzchni. Niby proste. Ale w sierpniu lub na przełomie sierpnia i września trzeba przerzucić zawartość, warstwa po warstwie na drugą stronę. Tak żeby to co było na górze znalazło się na dole. I najmniej przyjemna sprawa. Wzbogacanie kompostownika. Aby w następnym sezonie mieć dobrej jakości naturalny nawóz całość trzeba zalać gnojówką z pokrzywy, a ta cuchnie gorzej niż, filce mojego Chłopa 😉 no ok żartuję. Gorzej jakikolwiek obornik. I tu kolejne zajęcie trzeba

Przygotować gnojówkę z pokrzyw

Sprawa jest prosta 1kg rozdrobnionych pokrzyw (ja tam rąbię siekierą 😉 nie chce mi się ciąć sekatorem)
zalewamy 10 litrami wody w temperaturze pokojowej Przykrywamy kawałkiem materiału (csst 🤫 ukradłam starą ulubioną koszulkę mego Chłopa – strach było patrzeć, ale do tego celu nadaje się idealnie – nie ma to jak zerowaste?
Odstawiamy na tydzień w ustronnym miejscu, bo cuchnie to mało powiedziane i każdego dnia mieszam. Tak przy okazji jeżeli ktoś za niewielką opłatą ma na zbyciu OP1 chętnie przygarnę 😉

Będzie jak znalazł na jesień do użyźniania ogrodu i do wzbogacenia kompostu.

Kuchnia staje się centrum dowodzenia

Teraz już nieco poważniej
Nie powinno to być sekretem więc się chwalę:
Moje ogórki wciąż narastają więc pakuję je w słoiki, a będzie co zajadać będą ogórki z curry jako warzywa do obiadu, ale też baza do dań z indyjską nutą. Klasyczne kiszone i w occie na kanapeczki, do obiadu.
Cukinia stworzy niepowtarzalny duet z pomidorami i stanie się sosem do różnych potraw, ale też na kanapki.

Za to pomidory (mniam mniam) już się suszą i zamkną się w słoikach. tylko nie wiem ile ich zostanie bo wcinam je całymi słoikami. Smaku domowych, suszonych pomidorów nie da się porównać do niczego innego. Naturalnie słodkie, lekko kwaskowe, bardzo mięsiste, aż rozpływają się w ustach. Do tego jeszcze przecierane pomidory z dodatkiem bazylii i oregano jako baza do pomidorowej i sosu spaghetti.

Aż język ucieka do zadka 😉
Kiedy już zakończę wielkie gotowanie będziesz mogła zakupić na bazarku te wszystkie pyszności. A teraz daj znać jakie przetwory sama przygotowujesz na zimę i do pracy, do pracy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *