Zima kontra życie na wsi

Bestia ze wschodu zawładnęła całym krajem, zasypała grubą warstwą śniegu, zamroziła rzeki jeziora i nie chce odejść. Niby mamy XXI wiek, niby zima nie stanowi już zagrożenia jak w ubiegłym stuleciu. Odnoszę wrażenie, że nikt nie był gotowy na tak surową zimę, ani mieszkańcy miast, ani ci żyjący na wsi.

Jak wypada człowiek w starciu z zimą?

Walka nie o przetrwanie

Toczy się walka o komfortowe warunki bytowania i egzystencji zgodne z tym co obecnie uznajemy za standard. Siły natury po raz kolejny pokazały, że maja w (przepraszam) w dupie człowieka i jego osiągnięcia.
Mroziły rury od instalacji wodnej, oraz centralnego ogrzewania. Zrywały linie energetyczne utrudniając funkcjonowanie, zasypały drogi nie tylko dojazdowe i boczne, ale też główne.

Jakie to ma konsekwencje

Energia elektryczna

Najgorzej przedstawia się sytuacja z energią elektryczną. Człowiek jest wręcz uzależniony od jej dostaw. Prąd to nie tylko oświetlenie, ale także wiele udogodnień bez, których ciężko się obejść. Brak prądu to w pierwszej kolejności brak bieżącej wody, tak bez elektryczności nie działają pompy w hydroforniach.

To także brak ogrzewania, nie tylko elektrycznego, ale także tego tradycyjnego związanego ze spalaniem różnych materiałów. Tak popularne centralne ogrzewania uzależnione jest od działania pompy zasilającej grzejniki.

Brak energii elektrycznej to także utrudnienia w kontaktowaniu się ze światem. Przyzwyczajeni do telefonii komórkowej zapominamy, że wszelkie przekaźniki zasilane są energią elektryczną.

Gotowanie, przechowywanie żywności, czy nawet edukacja jest uzależniona od prawidłowych dostaw energii elektrycznej. Wszystkie te drobne przedmioty o których nie pamiętamy na co dzień. Są bo są. Pralka, zmywarka, nawet zwykły czajnik czy ekspres do kawy wszystko to stanowi o standardzie i wygodzie naszego życia.

Stan dróg

Nieprzejezdne drogi to przede wszystkim awarie ciągnące się „w nieskończoność”. To brak pomocy dla osób chorych i ofiar wypadków.
Tu także brak oczywistych wygód. Przyzwyczailiśmy się, że każdego dnia mamy dostęp do dostawy świeżego pieczywa, warzyw, produktów.

Życie bez tego wszystkiego

Wyobraź sobie

Zima, bestia ze wschodu pozbawiła mieszkańców wsi na klika dni tego co masz na co dzień. Czy potrafiła byś poradzić sobie bez energii elektrycznej?
Wstajesz rano – zimno, bo przecież ogrzewanie nie działa, kawy nie wypijesz, bo jak? Zębów nie umyjesz, obiadu nie ugotujesz, nikomu nie zgłosisz, bo i telefon nie działa.
Jeszcze gdyby to trwało jeden dzień, może byś przetrzymała, ale pięć dni, tydzień roboczy?
Dokładnie tyle dni byliśmy odcięci od cywilizacji, zdani tylko na siebie.

Co uratowało nas?

Świadomość, że możemy liczyć na siebie

Żadne służby nie mogły do nas dotrzeć w ciągu 5 dni. Tragiczne warunki na drodze, za mało ludzi i sprzętu sprawiło, że do takich małych miejscowości pomoc dociera na końcu.
Nie ma co się oszukiwać. Przeprowadzając się na wieś musisz liczyć się, że możesz liczyć tylko na siebie. Co oczywiście nie jest do końca prawdą, bo zawsze możesz oczekiwać pomocy od odpowiednich służb, prosić o pomoc sąsiadów, czy rodzinę, ale jeżeli na początku zakładasz, że ktoś Ci pomoże to popełniasz poważny błąd.

Własne zasoby

Dla nas oczywistym było, że musimy mieć parę rzeczy niezależnie od tego co oferuje cywilizacja:

  • własne ujęcie wody
  • niezależne od elektryczności ogrzewanie
  • Kuchnię z możliwością korzystania bez prądu
  • własne źródło energii elektrycznej
  • alternatywny transport (bo samochód nie zdaje egzaminu)

Relikty przeszłości

Uratowały nas

Oczywiście nie tylko, ale przede wszystkim. Tradycyjna „otwarta” studnia jest dużo lepsza od zamkniętej głębinowej. Co z tego, że posiadasz głębinową, kiedy nie możesz zaczerpnąć wody, bo brak prądu. Przy tradycyjnej wystarczy linka, wiadro i masz wodę. Mając takie ujęcie ludzie przeżyli tysiące lat, nie tylko kilka dni.

Ogrzewanie tradycyjne z pieca kaflowego lub kominkowe (bez płaszcza wodnego) by skutecznie działać nie wymaga energii elektrycznej. Jedynie co jest potrzebne to odpowiedni układ pomieszczeń by ciepło rozchodziło się równomiernie.


Kuchnia niezależna od elektryczności. Niby można mieć kuchenkę gazową, ale przy długotrwałym odcięciu od cywilizacji i ta alternatywa zawiedzie. Warto zainwestować w tradycyjną płytę kaflową z dodatkami. Nasza posiada tzw. „duchówkę” coś jak piekarnik tylko przeznaczony do duszenia i odgrzewania potraw oraz piec chlebowy. Czyli oddzielne palenisko, które umożliwia pieczenie nawet chleba. Jest też dodatkowym źródłem ogrzewania.


Lodówka zima nie jest wymagana, ale gdyby w warunkach letnich trzeba było przechowywać żywność wiele osób miało by z tym problem. Dlatego nie jestem zwolennikiem mrożenia, a robienia przetworów, wystarczy kopiec, gdzie nawet latem temperatura nie osiąga więcej niż 5-10st. Warto też pomyśleć o spiżarce na suche produkty, gdzie nie dosięgnie ich wilgoć.

Alternatywne źródło energii elektrycznej tu trochę kulejemy i brakuje nam agregatu prądotwórczego, ale posiadamy przetwornicę, dzięki której wykorzystać możemy prąd z akumulatora, a drastycznych przypadkach samochód stanie się agregatem. Nie jest to rozwiązanie na dłuższą metę, ale już rozglądamy się za czymś lepszym. Nie jest to bardzo pilne, bo nie spodziewamy się w najbliższym czasie upadku naszej cywilizacji 😉

Na trudne warunki, kiedy drogi są nieprzejezdne ciągnik rolniczy był by lepszy, ale dla nas wystarczy quad. Spokojnie przebija się przez metrowe zaspy śnieżne, chociaż nie radzi sobie z metrową pokrywą śniegu. Kiedy trzeba staje się pługiem do odśnieżania, a nawet kosiarką. Gdyby zaistniała potrzeba możemy w zimowych warunkach dotrzeć do sklepu, apteki…

Zima na wsi

Cisza, spokój, czyste powietrze i trzaskający mróz


Mając zabezpieczone podstawowe warunki, bez obaw mogę podziwiać zimowe krajobrazy. Z kubkiem gorącej herbaty czując ciepło bijące od kominka, usiąść na dywanie, przy drzwiach tarasowych, oglądać zimowy spektakl, sypiący śnieg. Napawać się ciszą i spokojem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *