Maj w gospodarstwie Przystanek Puszcza to czas kiedy pracujemy w polu bardzo intensywnie. Co wydarzyło się w tym roku?

Maj dla nas przede wszystkim to miesiąc wysiewów i sadzienia. W tym miesiącu sadzimy wszystkie rozsady: pomidora, kapusty czerwonej, białej; kalafiora, brokuła. Do gruntu trafią też pory selery, bakłażany.
W regionie, gdzie znajduje się nasze gospodarstwo, w maju wysiewa się też marchew, pietruszkę, buraczki, koperek, fasolę i podobne warzywa w tym groch, bób i groszek. Także takie warzywa jak dynia, cukinia i ogórki powinny znaleźć swoje miejsce na grządce.

Pierwsze majowe wysiewy.

Oczywiście wszystkie te prace majowe w gospodarstwie Przystaneku Puszcza nie dzieją się w ciągu jednego dnia czy tygodnia. Rozłożone są równomiernie w czasie, a nasze uprawy trafiają na swoje miejsce we właściwym momencie.

W mmaju wysiewamy późne odmiay.

Na pierwszy „ogień” wysiewamy warzywa odporne na spadki temperatur: pietruszka, marchew, koper. W międzyczasie wysadzić można kapustę białą i czerwoną. Te warzywa słabo znoszą długotrwałe przymrozki, ale poradzą sobie w przypadku chilowych spadków temperatury, a w przypadku drastynego pogorszenia pogody, wysiewy zabezpieczamy agrowłókniną.

Następne w kolejce są: sałata, buraczki i około 7 do 10 dni później rzodkiewka (bardzo szybko wschodzi dlatego lepiej ją posiać nieco później). Nadal istnieje ryzyko przymrozków dlatego wysiewy zabezpieczamy agrowłókniną, na początku grządki są przykryte 24 godziny na dobę, ewentualnie zdejmujemy ją do podlewania.

Ogrodnicy w naszym gospodarstwie to sporo trudności

Dopiero po 15 maja (w tym roku niestety 20.05) wysiewamy dynię, cukinię i ogórki. Ogórki są bardzo wrażliwe na spadki temperatur dlatego wymagają chociaż minimalnej osłony. Pozostałe warzywa z tej grupy dobrze sobie radzą z panującymi temperaturami w tym okresie dlatego nie przykryłam ich. Niska temperatura może ewentualnie opóźninić wschody roślin, ale nie powinny im zaszkodzić, ma to też swoje plusy, bo młode roślinki będą już zahartowane i bardziej odporne na warunki atmosferyczne.
(film ze śniegiem)

To jeszcze nie koniec wysiewania, ale w międzyczasie trzeba zająć się hartowaniem rozsady.
Hartowanie polega przede wszystkim na ograniczeniu podlewania i wynoszeniu siewek poza szklarnię czy foliaka.
Początkowo młode rośliny wynoszę na kilka godzin (2-3) stopniowo wydłużając czas, aż do momentu kiedy zostają one całą noc na zewnątrz przykryte agrowłókniną.

Nie można zapomnieć też o warzywach strączkowych takich jak fasola, groch, groszek i fasolka szparagowa. Należą one do dość wrażliwych i szybko dojrzewających dlatego nieznaczne opóźnienie nie zaszkodzi plonowaniu.

Do tej pory, pracy było sporo – szerze? Zapindol, że koszula zadka nie dogania…

Nasz region jest dość specyficzny i dopiero po 26 maja (chyba jednak magiczna data) można zabrać się za sadzenie pomidorów i brokuła. O ile brokuł jest w miarę odporny to pomidory wymagają dodatkowej troski. Kiedy prowadzi się uprawę pomidora w gruncie trzeba trzymać rękę na pulsie i sukcesywnie sprawdzać prognozę pogody, nawet dwa razy dziennie. Reagować dość szybko, bo spadek temperatury poniżej 14°C powoduje zamieranie roślin, a to może mieć poważne konsekwencje, nawet ze stratą całej plantacji.

Maj w gospodarstwie Przystanek Puszcza to też początek wysadzania kalafiora i bakłażana do gruntu. Co prawda wiele zależy od pogody (pracę będziemy kontynuować jeszcze w czerwcu) to także i te warzywa mamy na uwadze.

Wydawać się może, że w maju tylko siejemy i sadzimy, ale tak nie jest, bo maj to także czas pielęgnacji tego co posadziliśmy wcześniej.
Dbamy o cebulę czosnek, wczesną marchew pietruszkę i koper. Wcześniej wysialiśmy także sałatę i rzodkiewkę. Mamy także zioła i owoce: szczypiorek wieloletni, melisę, oregano, lawendę, dziką różę, czarną porzeczkę (w tym roku to była prawdziwa przygoda z tymi krzewami) , rokitnik, jabłonie, truskawki.

Dzień jak co dzień

Pracę zaczynamy wcześnie, czasem przed 6 rano. W czasie kiedy nie pada (w tym roku wystarczy dwa dni bez deszczu) podlewamy nasze uprawy. Później obowiązkowe sprawdzenie temperatury i prognozy pogody, jeżeli ta wypada pomyślnie możemy odkrywać wszystkie uprawy.
W ciągu dnia trzeba też znaleźć chwilę na odchwaszczanie i spulchnianie gleby (no ok, przyznaję z tym bywa różnie), ewentualnie kiedy jest odpowiedni moment sadzenie i siew warzyw. Wieczorem kolejne podlewanie i przykrywanie wrażliwych roślin.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia o której nie wspomniałam. Wszystkie te prace wykonujemy ręcznie. Nie mamy siewnika, sadzarki, ba nie mamy nawet pługa. Każde nasionko, każda sadzonka musi przejść przez nasze dłonie, dlatego wiemy w jakim stanie są nasze uprawy od samego początku, od nasionka. Daje to nam 100% kontroli naszych upraw i wiedzę o ich kondycji.

Maj w gospodarstwie to pierwsze przetwory

Oczywiście poza uprawami, pracujemy przy produkcji naszych przetworów. Chociaż tegoroczny maj był chłodny to przygotowaliśmy syrop z mniszka i sosny. W tym roku po raz ostatni przygotujemy „szampana” i syrop z kwiatów czarnego bzu. Niestety krzewy bzu już są dość stare i pomimo, że kwitną to nie owocują prawie wcale. Dlatego (w kwietniu) wysadziliśmy kilka nowych krzewów, ale na plony trzeba będzie jeszcze poczekać. Z wielkim żalem, kiedy bez przekwitnie usuniemy stare rośliny by dać miejsce nowym.

W maju w naszym gospodarstwie praca wre, nim się zorientowałam mamy prawie czerwiec, a czerwiec to kolejne prace i kolejne wyzwania.
Koniecznie zajrzyj do nas za miesiąc a dowiesz się jak wyglądają zajęcia czerwcowe.


Borys

Kobieta, matka, partnerka, siostra. Nie było by w tym nic niezwykłego gdyby nie kilka drobnych sekretów. Mam wbudowany GPS, ? a tak serio chodzi o niesamowitą wręcz orientację w terenie. Wystarczy, że raz zobaczę jakieś miejsce zawsze będę wstanie do niego wrócić. Nigdy nie błądzę w lesie, chociaż w mieście mi się zdarza ? Wychowałam się na gawędach dziadka. Jest to umiejętność, którą nie wiele osób już posiada. Akurat miałam szczęście i poznałam sekrety prawdziwego Wernyhory. Piszę może nie ludowo czy folkowo, ale bajki całkiem, całkiem. Z jednej strony uwielbiam analitykę i zimną kalkulację, a z drugiej wierzę w moce nadprzyrodzone. Jeszcze trochę, a zacznę lewitować ? Trudno nie wierzyć w to co może być ukryte kiedy od małego dziadek nabijał głowę podaniami ludowymi, a babka odczyniała uroki. Dobrze, że chociaż rodzice z tych twardo stąpających po ziemi. Czasem sobie coś skrobnę. Lubię wszelkie prace ręczne, ale grawerowanie najbardziej.

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.